Home Sport Koszykówka Patrick Ewing: Ofensywny gigant, który na nowo zdefiniował pozycję środkową

Patrick Ewing: Ofensywny gigant, który na nowo zdefiniował pozycję środkową

0

Patrick Ewing nie tylko grał na środku. Przemyślał to ponownie.

Na Uniwersytecie Georgetown był „Hoyą Destroyą” – koszmarem defensywy. Ale w Nowym Jorku? Stał się zupełnie inny. Siła ofensywna na taką skalę, że wielu uważa go za największego środkowego strzelca w historii NBA. Ironią jest to, że facet, który został nazwany kolejnym Billem Russellem, nigdy nie trafił do drużyny All-Defensive Team.

Pomyśl o tym.

W swojej pierwszej dekadzie w Knicks notował średnio 23,8 punktu. W sezonie 1989–90 liczba ta wzrosła do 28,6. W grudniu 1993 roku wyprzedził Walta Fraziera na pozycji czołowego strzelca w historii klubu. Przez sześć lat z rzędu notował ponad 10 zbiórek na mecz. Poprowadził Nowy Jork z powrotem do finałów NBA w 1994 roku, kończąc 21-letnią suszę.

Statystyki są imponujące. Ale historia jest głębsza.

Ewolucja od obrońcy do snajpera

Ewing wszedł do ligi ze wzrostem 2 metrów, 240 funtów i reputacją blokującego. Grał pomimo chronicznego bólu kolana. Rzadko opuszczał mecze. Przez lata dźwigał na ramionach borykającą się z trudnościami drużynę Knicks.

Ale nie ograniczał się do walki w zwarciu.

Zwiększył promień rzutu. Udoskonalił śmiercionośną rotację z lewej linii bazowej w strzał z wyskoku, z którym obrońcy nie mogli sobie poradzić. Zdobywał średnio prawie trzy bloki na mecz, stając się jednym z najbardziej przerażających ofensywnych graczy na boisku.

To nie było szczęście. Taka była etyka pracy. Zacięta rywalizacja nie pozwalała mu odpocząć.

Od Kingston do dominacji w Georgetown

Urodzony w Kingston na Jamajce Ewing przeniósł się do Cambridge w stanie Massachusetts w 1975 roku. Zaczął grać w koszykówkę w wieku 13 lat. Pięć lat później stał się najbardziej poszukiwanym zawodnikiem w kraju.

Szkoła średnia? Szkoła średnia Rindge & Latin. Trzy tytuły stanowe. Jedna porażka w 75 meczach.

Opuścił Boston i udał się na Uniwersytet Georgetown, co zmieniło świat uniwersyteckiej koszykówki.

Od 1982 do 1985 roku Hoys rządzili. Trzy występy w Final Four w ciągu czterech lat.

Mecz o tytuł z 1982 roku przeciwko Karolinie Północnej nadal budzi kontrowersje. Ewing trafił do dołka przy pierwszych sześciu strzałach Michaela Jordana. Po strzale Jordana w ostatniej sekundzie Jailbirds wygrali 63:62. Rozczarowanie.

1984? Hawks pokonali Houston. Hakeem Olajuwon i Clyde Drexler nie mieli odpowiedzi. Mistrzostwo.

1985? Villanova rewelacyjnie ich pokonała w ostatnich sekundach. Jednak Ewing został wybrany Graczem Roku.

Loteria draftu i pierwszy sezon

NBA tak bardzo zależało na Ewingu, że wymyśliło loterię. Wcześniej najgorszy zespół otrzymywał pierwszy numer. Tankowanie stało się strategią. Teraz? To gra losowa.

Knicks mają trzeci najgorszy wynik w lidze. Wygrali to losowanie.

Ale nadejście nie przyniosło natychmiastowej chwały.

Kontuzje kolana wykluczyły Ewinga z 32 meczów w sezonie 1985–86. Bernard King opuścił cały sezon. Na ostatnim miejscu znalazł się Nowy Jork.

Jednak Ewing notował średnio 21,1 punktu, 8,8 zbiórek i 2,8 bloków. Został Debiutantem Roku. Przez pierwsze cztery sezony był członkiem All-Star.

Położono fundament. Gracz dopiero rozpoczynał swoją podróż.

Szczyt i cena sukcesu

Sezon 1989–90 był najlepszym w jego karierze.

Był jedynym zawodnikiem, który znalazł się w pierwszej szóstce pod względem punktów, zbiórek, bloków i procentu celnych rzutów z gry. W meczu przeciwko Celtics zdobył 51 punktów. Pobił rekord franczyzy Richiego Guerina, kończąc karierę z 23 477 punktami.

Jednak play-offy okazały się zupełnie innym wyzwaniem.

Cztery lata rozczarowań. Potem, 1994.

Knicks dotarli do finału. Byli o krok od celu.

Siódmy mecz. “Houston”. Hakeema Olajuwona.

Ewinga zatrzymano. To był jego jedyny występ w ostatniej serii o tytuł.

Dziedzictwo wszechstronnego centrum

Ewing przeszedł na emeryturę w 2002 roku. W tym czasie zdecydowanie znajdował się w pierwszej dziesiątce ośrodków wszechczasów.

Jego wybór do Hall of Fame w 2008 roku był prawie gwarantowany. Nie dlatego, że był doskonały. Nie dlatego, że zdobył mistrzowski pierścień.

Ale dlatego, że zrobił wszystko.

Bronił się jak Russell. Zdobywał punkty jako napastnik. Pociągnął za sobą zespół, który nie chciał być dobry. Pozostał na tyle zdrowy, że mógł pozostać istotny. Sprawił, że Knicks byli ważni.

Zmienił swoje stanowisko.

I zrobił to podstawowym ruchem obrotowym, który do dziś prześladuje obrońców.


Więcej informacji na temat najlepszych koszykarzy wszechczasów można znaleźć na stronie:

  • Świetni koszykarze

  • Świetni obrońcy

  • Świetni napastnicy

  • Świetne centra

  • Świetni trenerzy koszykówki

Exit mobile version