Myśleliśmy, że utknęliśmy w ślepym zaułku. Dokładnie to samo argumentowałem czterdzieści lat temu w Paryżu na Międzynarodowej Konferencji AIDS. Szczepionka na HIV? Nie wkrótce. Matematyka się nie zgadza. Standardowe szczepionki opierają się na komórkach pamięci, które muszą zostać natychmiast aktywowane zanim nastąpi infekcja. Muszą być w pełni przygotowani. Ale wirus HIV stale zmienia swoją „skórę”. Mutuje szybciej, niż układ odpornościowy jest w stanie go rozpoznać. Zanim zidentyfikujesz zagrożenie, wirus już się przepisał.
Dlatego cel się zmienił. Zamiast ochrony przed ekspozycją, należy powstrzymać wirusa po jego przedostaniu się do organizmu za pomocą przeciwciał o szerokim spektrum działania (bnAbs). To „Święty Graal” immunologii. Te rzadkie „pociski” odpornościowe atakują wiele wariantów wirusa HIV jednocześnie. Problem w tym, że ludzie rzadko robią je sami. Zwykle wymagają lat ciągłej infekcji, aby rozwinąć się w sposób naturalny. Nie można po prostu poprosić pacjenta, aby chorował przez pięć lat, a potem wyzdrowiał.
Nadal.
Nowa strategia szczepień sekwencyjnych przetestowana na naczelnych innych niż ludzie (w szczególności na makakach rezusach) przyniosła wyniki, które wyglądają niemal jak prawdziwy przełom. To nie jest lekarstwo. Jest to dowód koncepcji mechanizmu szczepionki, który może w końcu przełamać impas.
Krok po kroku podejście do tworzenia szczepionek przeciwko wirusowi HIV
Nie buduje się katedry z jednego kamienia. Nie pozbędziesz się wirusa HIV jednym zastrzykiem. Niepowodzenie poprzednich testów nie wynikało z braku wysiłku, ale z błędu w pierwotnym projekcie. Już w pierwszym tygodniu próbowali wymusić na układzie odpornościowym przeskoczenie sześciometrowego muru. Nie mogła tego zrobić.
Nowe ramy, oparte na projektowaniu ukierunkowanym na linię zarodkową, oferują podejście etapowe. Prowadzi układ odpornościowy przez sekwencję edukacyjną naśladującą naturalną ewolucję.
Najpierw wprowadza się „prekursory” komórek B. To surowiec, rzadcy, nieprzeszkoleni „rekruci”, którzy mogą stać się fabrykami przeciwciał, jeśli wskażesz im właściwy cel. Następnym krokiem jest wybranie komórek, które mogą przynajmniej dotknąć białka na powierzchni wirusa HIV, nie ulegając zniszczeniu.
Potem zaczynają się wyjaśnienia. Kolejne dawki przypominające wykorzystują nieco zmodyfikowane wersje tego białka. Każda dawka nieznacznie zmienia komórki B, poprawiając ich wychwyt, aż do momentu, w którym niezawodnie zwiążą się z konserwatywnym i wrażliwym miejscem wirusa.
Strategia nie wymaga od układu odpornościowego natychmiastowego wytworzenia doskonałego przeciwciała. Uczy stopniowo. Jak lekcje. Podobnie jak trening.
Wyniki u naczelnych? Mocny. Bardzo mocny. Tę klasę przeciwciał neutralizujących wytworzyło ponad 50% zwierząt doświadczalnych. Około 44% miało je we krwi, gotowe do zneutralizowania różnych szczepów przy pierwszym kontakcie.
Jedna osoba zrobiła coś niezwykłego. Poziom jej przeciwciał osiągnął idealny poziom, który przewidywał, że zapewni 75–90% ochrony. Kilka innych zwierząt przekroczyło próg 50%. W świecie ludzkiej immunologii nie jest to błąd statystyczny. To jest sygnał.
Dlaczego to ma znaczenie poza eksperymentami na małpach
Krytycy będą zgłaszać zastrzeżenia i słusznie. Naczelne inne niż ludzie nie są ludźmi. Prekursory komórek B, których szukamy, są jeszcze rzadsze u ludzi w badaniach klinicznych. Ale rezusy są testem stresu. Jeśli szczepionka nie działa na małpę, nie ma znaczenia, co pokaże probówka.
Co więcej, metodologia ma uniwersalne zastosowanie.
Nie chodzi tylko o HIV. Dotyczy to wirusów, które noszą stale zmieniające się „maski”. Model uczenia się krok po kroku – aktywowanie poprzedników, następnie wybieranie i udoskonalanie – to nowa strategia. Można go zastosować przy grypie. Do wariantów SARS-CoV-2. Do wszelkich szybko mutujących wrogów, którym wymyka się proste zapamiętywanie komórkowe.
Niektóre składniki tej sekwencyjnej szczepionki są już oceniane w badaniach klinicznych na ludziach. To jest natychmiastowy następny krok. Przejście od fizjologii naczelnych do badań na ludziach jest obarczone niebezpieczeństwami i niepowodzeniami, ale przesłanie płynące z tego badania jest jasne. Potwierdza, że możemy zaprojektować odpowiedź immunologiczną, zamiast mieć nadzieję, że organizm sam sobie z nią poradzi.
Przez dziesięciolecia pukaliśmy do niewłaściwych drzwi. W końcu znajdujemy do niego klucz.




























