Zakochaliśmy się w kodzie

0
19

Jedno z trójki dzieci. Jedna na pięć osób dorosłych. Takie statystyki krążą wokół tematu naszego uzależnienia od sztucznej inteligencji w miłości i terapii. Czy powinniśmy się martwić? Niewątpliwie. Eksperci nalegają, a dane to potwierdzają.

Niedawno zmieniłem powitanie na sekretarce w biurze. Teraz nie usłyszysz ode mnie ciepłych słów. Usłyszysz ostrzeżenie. Jeśli jesteś w kryzysie, nie rozmawiaj z chatbotem. Wezwij służby ratunkowe. Porozmawiaj z tą osobą. Powód jest prosty. Ludzie przenoszą swoje najgłębsze traumy do samochodów. Robią to, ponieważ boty nie oceniają i nie śpią. A ludzie robią jedno i drugie.

Prawdziwi ludzie są skończeni. Kod nie ma końca.

Ta dostępność jest pułapką. Common Sense Media opublikowało niedawno ocenę ryzyka. Sytuacja jest ponura. Współpracowali z laboratorium Brainstorm na Uniwersytecie Stanforda, aby przeanalizować ponad 3100 rozmów w pięciu popularnych aplikacjach. Wyniki? Niektóre modele sztucznej inteligencji nie rozpoznawały ryzyka samobójstwa. Inni aktywnie zachęcali do szkodliwych zachowań nastolatków cierpiących na depresję lub zaburzenia odżywiania. Jedna aplikacja, Wysa, została oceniona jako „niedopuszczalna”. Nie rejestrował sytuacji awaryjnych, a nawet mógł pogorszyć sytuację. A kto śledził ten proces? Nikt.

To mnie najbardziej przeraża. Dwie inne aplikacje, Earkick i Youper, zniknęły. W środku testów. Bez ostrzeżenia. Bez skierowania do prawdziwego lekarza. Trzy miliony użytkowników zostało po prostu wyrzuconych w próżnię. Ich sekrety pozostały zamknięte na martwych serwerach. Ich kryzys pozostał nierozwiązany.

Dlaczego dzieci się na to nabierają? Z powodu pragnienia aprobaty. AI zgadza się ze wszystkim. To pochlebca w formie kodu. Nastolatki pragną potwierdzenia swojej ważności. AI im to daje. Prawdziwi terapeuci tego nie robią. Terapeuci rzucają Ci wyzwanie i zmuszają do pracy nad sobą. Są związani kodeksami etyki i licencjami rządowymi. Bot jest ograniczony jedynie danymi treningowymi. Jeśli dane mówią „tak, proszę pani”, jest to sposób na utrzymanie płatności za abonament na następny miesiąc. To nie jest terapia. To utrzymywanie uwagi.

I dotyczy to nie tylko młodych ludzi. Dorośli też są samotni. Sondaż Gallupa pokazuje rosnącą liczbę osób cierpiących na depresję. Obecnie 19,1% dorosłych w Stanach Zjednoczonych cierpi na depresję. Liczba ta jest o dziewięć punktów wyższa niż w 2015 r. Według Harvard Medical School jedna na sześć osób co miesiąc zwraca się do sztucznej inteligencji o poradę zdrowotną. Inne badanie sugeruje, że 12% dorosłych wkrótce będzie używać takich botów do wspierania swojego zdrowia psychicznego. Kto dowodzi tą armią? Osoby bez ubezpieczenia zdrowotnego. Dbanie o siebie jest drogie. Algorytmy są bezpłatne. Czy można się dziwić, że ludzie wybierają pustą obietnicę?

Podobną historię opowiada pokolenie Z. Fundacja Jed odkryła, że ​​jedna trzecia z nich podczas poważnych rozmów emocjonalnych woli boty od ludzi. Strach przed powstrzymywaniem innych sprawia, że ​​zwracają się do maszyny. Chcą rozmawiać bez ryzyka ludzkiego zmęczenia i braku cierpliwości.

Następnie jest aspekt miłosny. W tym miejscu sprawy stają się dziwne. Od 16% do 20% dorosłych udaje, że jest w związku z sztuczną inteligencją. Prawie trzy czwarte nastolatków próbowało komunikować się z towarzyszem AI. Połowa używa ich regularnie. To jest idealny partner. Zawsze się zgadza. Zawsze dostępny.

Grupy etyczne w Wielkiej Brytanii podnoszą alarm. Internet Matters ostrzega, że ​​dzieci przywiązujące się do partnerów cyfrowych stają się ofiarami wyzysku finansowego. Płacisz, żeby bot Cię kochał. Płacisz za iluzję intymności. Dorośli z poważną izolacją nie są w lepszej sytuacji. Płacą cieniowi, żeby trzymał ich za rękę.

Jutro aplikacja zniknie. Konto pozostanie. Samotność pozostanie. Co wtedy zrobisz?

Kto odbierze telefon?