Niedawno ponownie spotkałem się z pacjentami. Nie będę wymieniać kliniki. To nie ma znaczenia. Problem jest wszędzie.
Wiesz to. Wiem o tym. Mówimy o tym od lat.
Ale prawda jest taka: nie jest to nowa awaria systemu. To jest jego stan roboczy. Nazywamy to kliknięciem pełzającym.
Okoliczne pisanie nas nie uratuje
Rzućmy okiem na nową, błyszczącą zabawkę. Twórcy AI otoczenia. Wysłuchują Twojej wizyty i sporządzają notatkę. Ich zadaniem jest korygowanie zmęczenia dokumentacją.
Teoretycznie tak.
W rzeczywistości? Możesz zautomatyzować pisanie tekstu, ale nadal ugrzęźniesz w kliknięciach. To są dwie różne rzeczy. Możesz mieć najmądrzejszego asystenta AI na świecie, ale i tak będziesz spędzać więcej czasu na naciskaniu przycisków niż na rozmowie z pacjentem.
Jak więc właściwie kumuluje się ten chaos? To nie jest złośliwe. To jest pułapka.
Każdy pojedynczy dodatek wydaje się rozsądny sam w sobie. Poproś o kolejne pytanie kontrolne. Pole wymagane dla Wyniku Jakości. Sugestia „następnego najlepszego działania”, która na papierze wygląda klinicznie uzasadniona.
Żaden z nich nie jest wrogiem. Wróg to stos.
Dodaj do siebie wystarczającą liczbę indywidualnie uzasadnionych kliknięć, a otrzymasz coś zbiorowo nieuzasadnionego. Otrzymujesz pola, których nikt nie zaprojektował i których nikt w pełni nie rozumie. Objętość staje się ogromna.
I jest coraz gorzej, bo wszystko ma tendencję do kumulowania się.
Zmęczenie kliknięciem jest prawdziwe. Lekarze przestają klikać znacząco i zaczynają klikać odruchowo. Po prostu „przebijamy się” przez ekran. Dane, nad którymi tak ciężko pracujemy, zamieniają się w śmieci. Niska niezawodność. Niska wartość.
Co więc powinniśmy zrobić? Tworzymy rozwiązania. Skopiuj i wklej stare notatki. Użyjmy inteligentnych ustawień domyślnych, aby przejść dalej. Tworzymy złożone mechanizmy zbierania informacji, których tak naprawdę nikt nie czyta.
Ironią jest to, że prowadzę organizację. Muszę coś wyznać: ignorujemy większość zbieranych przez nas danych.
Dodajemy pole. Nigdy nie sprawdzamy, czy ktoś z niego korzysta. Gdzieś pomiędzy dobrymi intencjami zarządu a rocznym raportem dotyczącym zgodności łańcuch się zrywa. Zbieramy dane, ale tracimy znaczenie.
Pacjenci też są zmęczeni
Nie jest to wyłącznie problem wypalenia zawodowego lekarzy. Wkrada się do twojego salonu.
Niedawno odwiedziłem mojego lekarza pierwszego kontaktu. Zanim w ogóle mogłem usiąść, wręczono mi pięć stron pytań. Wiele z nich było nowych. Niektóre się powtarzały.
Wizyta przebiegła pomyślnie. Rozmawialiśmy o tym, co ważne. O moim ciśnieniu krwi. O śnie. O stresie życiowym.
Prawie żaden aspekt tej rozmowy nie znalazł się na tych pięciu stronach.
Odbiór dokumentacji nie powiódł się. W recepcji nie zawiodła dokumentacja. Ale dokładnie tak to wyglądało.
Efekt grzechotki
Jak zatem rozwiązać problem Wielkiej Czystki?
Potrzebujemy czystki. Celowo, agresywnie skracając pola, o które prosisz o wypełnienie.
Ale w EMC nie można po prostu ciąć z ramienia. Musimy zrozumieć, dlaczego na początku stało się to tak zagmatwane.
Rozmnażanie się klik nie jest dziełem przypadku. To jest grzechotka.
Każde pole w Twojej elektronicznej karcie zdrowia zostało dodane przez osobę, która uznała to za konieczne. Prawie nikt, kto dodaje pole, nie ma możliwości jego usunięcia. Łatwe do dodania. Usunięcie go jest trudne politycznie.
Koszt dodania pola jest niejasny. Jest rozpowszechniany wśród tysięcy kliknięć tysięcy lekarzy. Trzy sekundy tu, dwie tam. Nikt nie odczuwa bólu indywidualnie.
Usunięcie jest trudne, ponieważ wymaga, aby ktoś wstał i powiedział: „Bez tego jesteśmy bezpieczni”.
W większości szpitali nikt nie jest odpowiedzialny za to zadanie. Dlatego grzechotka obraca się tylko w jednym kierunku: w górę. Więcej danych. Więcej kliknięć. Więcej hałasu.
Zarządzanie zamiast technologii
Wielka Czystka nie jest problemem technologicznym.
Jest to problem zarządzania.
Nie zrozum mnie źle. Sztuczna inteligencja wokół ciebie stanie się tylko mądrzejsza. I tak powinno być. Jednak lepsze narzędzia w połączeniu ze złym zarządzaniem powodują jedynie bardziej wyrafinowany chaos.
Komputer nie decyduje, o co Cię zapytać. Ludzie decydują. Oznacza to, że ludzie mogą zdecydować, że przestaną zadawać pytania.
Czyszczenie True Click wymaga uprawnień. Potrzebujemy kogoś z wyraźną mocą usuwania pól, tak jak daliśmy wszystkim ukrytą moc ich dodawania.
Musimy traktować każde pole jako zobowiązanie, dopóki nie zostanie udowodnione, że jest aktywem. Wartość domyślna to „wyłączone”. Zmuś zespoły do uzasadnienia, dlaczego problem powinien występować. Zlikwiduj te, które nie mogą tego zrobić.
Oto twarda zasada, którą musimy przyjąć: Jeśli nie wykorzystujemy danych, nie zbieraj ich.
Brzmi prosto. To niewygodne.
Ponieważ zmusza nas to do uznania, że wiele z tego, co zapisujemy, to wskaźniki próżne. To teatr, w którym liczy się akredytacja, a nie opieka nad pacjentem.
Koszt kliknięcia
Każde pole, w które klikam, a którego nikt nie czyta, jest drobną kradzieżą.
Kradnie czas. W szczególności kradnie sekundy, które muszę spędzić na słuchaniu osoby przede mną.
Pomnóż to przez jednego lekarza. Potem o tysiąc. Potem na cały kraj.
Otrzymujesz system opieki zdrowotnej, który jest doskonały pod względem dokumentacji i coraz słabszy pod względem uwagi.
Nie możemy zautomatyzować wyjścia z tej sytuacji. Najlepsze notatki nie przywrócą utraconych chwil. Korekta wymaga odwagi. Trzeba powiedzieć, że dane, które możesz zebrać, nie są warte ceny, jaką musisz zapłacić.
Zapadka może obracać się w drugą stronę. Ale tylko jeśli zdecydujemy się przestać to kręcić.




























